...wezmę się do roboty. I to tak na
poważnie.
Ten rok miał być dla mnie obfity
w same dobre oceny w szkole, ilość napisanych opowiadań czy też bardzo ogólnie –
tekstów. A gdzie jestem? W… w lesie. Właśnie tak chciałam to powiedzieć.
Zawaliłam. Może nie na całej
linii, bo mam tego blogaska, mam konto na Wattpadzie i udało mi się tam coś
skończyć-skończyć, z czego jestem zadowolona, mimo tego mam świadomość, że stać
mnie na więcej.
Jeżeli chciałabym wyrazić w
liczbach moje "osiągnięcia", wyglądałoby to mniej więcej tak:
Liczba napisanych opowiadań: 1
(miało całe 1 000 słów. Wow, normalnie biję rekordy)
Liczba napisanych
notek na Wattpada: 12 Ale to za mało, i ja dobrze o tym
wiem.
Moim celem na marzec jest
napisanie opowiadania, które będzie miało sens, a w moim przypadku to serio trudne,
bo piszę chaotycznie i mam skłonność do zostawiania otwartych wątków. Zawsze
mogę to zrzucić na pamięć – która naprawdę jest krótka – ale zwyczajnie nie mam
chęci na domykanie ich.
Czasem trzeba się samemu
zmotywować, więc to robię – rzucam sobie wyzwanie, strona na dzień.
Prawdopodobnie to zawalę – i wtedy z pełną świadomością sytuacji strzelę sobie
kulkę w łeb – ale mam nadzieję, że uda mi się to pociągnąć dosyć długo.
(Nadzieja matką głupich tak swoją drogą). Strona na dzień to dużo i ja zdaję
sobie z tego sprawę, ale po prostu musze coś napisać, bo zwariuję. I mimo że to
sporo, to i tak biorę to jako minimum.
| Elegancki kalendarz, daję mu okejkę |
Największym problemem jest
organizacja czasu – żadne kalendarze czy przypomnienia w telefonie na mnie nie
działają, bo do kalendarza nawet nie spojrzę, a w telefonie sobie to wyłączę i będę
miała wszystko gdzieś. Zwyczajnie nie umiem z tego korzystać, co jest serio
dołujące, ale mam zamiar się nauczyć. Obiecuję to sobie.
Strona na dzień – nie mniej. Opowiadanie, które skończę.
Muszę pamiętać, muszę coś zrobić – w innym wypadku będę miała poczucie winy do
końca życia.
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz