Jak widzę ten cały lincz na tak
zwane aŁtoreczki, to aż mi się niedobrze robi. Fakt, te osoby piszą źle, ale
zazwyczaj są to ich początki z pisaniem, a wyśmiewanie się tak naprawdę do
niczego nie prowadzi.
Pewnie zastanawiacie się, o co chodzi z aŁtoreczkami i co tam w ogóle robi to „Ł”. W świecie blogasków i Wattpada (swoją drogą całkiem polecam ten portal, mimo że klikanie w polecane opowieści, szczególnie w kategorii „Romans”, może doprowadzić do stałego uszkodzenia wzroku) mamy kilka rodzajów opowiadań:
ZAKŁADAM OCENIALNIĘ PRAC
KTOŚ W KOŃCU MUSI POKAZAĆ AŁTORECZKOM, GDZIE JEST ICH MIEJSCE
Primo: czy to już hejt? No bo, hej - nie trzeba od razu wyzywać i mieszać z błotem zarówno autora (czy też: aŁtora), jak i opowiadania.
Secundo: jak czują się owe aŁtorki? Próbowałam postawić się na ich miejscu i... no cóż, znając życie, pewnie bym się podłamała.
Tertio: dlaczego wytykanie błędów musi się dziać w tak dziecinny sposób? Nie chciało mi się liczyć przekleństw w tych niektórych recenzjach, serio. Jeszcze rozumiem nutkę sarkazmu w niektórych miejscach, gdzie po prostu nie da się go nie wcisnąć, ale żeby cała notka napisana była w ten sposób? Argh.
Są też te dobre ocenialnie, które pokazują błędy, sugerują, jak można je zmienić, dają uwagi odnośnie tekstu itd. I to jest dobre. Gorzej, jeżeli w podsumowaniu napisze się Jest do dupy, rzuć pisanie, bo nas wszystkich tym pozabijasz.
Nie róbcie tego. Serio. Nie bądźcie chamscy i nie wyzywajcie aŁtoreczek, a zwróćcie im uwagę, jeżeli już musicie mieć coś do powiedzenia w tej sprawie.
Tak pędzę ze sprawą — co jak co,
ale pilną — a wiem, że może są osoby, które nie do końca siedzą w temacie,
dlatego też, specjalnie dla was, śpieszę z wyjaśnieniami.
Pewnie zastanawiacie się, o co chodzi z aŁtoreczkami i co tam w ogóle robi to „Ł”. W świecie blogasków i Wattpada (swoją drogą całkiem polecam ten portal, mimo że klikanie w polecane opowieści, szczególnie w kategorii „Romans”, może doprowadzić do stałego uszkodzenia wzroku) mamy kilka rodzajów opowiadań:
- bardzo złe;
- złe;
- dobre;
- bardzo dobre (wbrew pozorom to wcale nie taki
wymarły gatunek).
Te dwa pierwsze typy zazwyczaj
skazywane są na publiczny lincz. Nikogo nie obchodzi, że konstruktywna krytyka
byłaby lepszym rozwiązaniem.Dlaczego aŁtoreczka? To takie nawiązanie do ilości
błędów, które robi twórca danego opka.
Kiedyś popełniłam ten błąd i w
dość… ostry sposób napisałam ów aŁtoreczce o tym, co sądzę na temat jej
opowieści. Po opublikowaniu komentarza żałowałam, bo mogło ją to urazić.(To,
że zwyzywała mnie i napisała, że gdyby ona napisała mi, co sądzi o
moich posranych opowiadaniach, to bym się pewnie zesrała jest już inną
sprawą).
ALE jest jedno ALE. Są
zachowania (opowiadania), które trzeba tępić (co nie zwalnia nas z zachowania
kultury słowa), gdyż w naszym cudownym internecie panuje jakaś dziwna moda na
kazirodcze i pedofilskie opowiadania. Albo te z miliarderami, którzy jakoś
dziwnie przypominają Greya.
Kurde, to chore.
Ej, a wiecie, kto jest gorszy od
aŁtoreczek?
Osoby, które je linczują (używam tego słowa już chyba osiemdziesiąty raz, ale YOLO).
Osoby, które je linczują (używam tego słowa już chyba osiemdziesiąty raz, ale YOLO).
Jak zlinczować
aŁtoreczkę: starter pack
MOŻE
TROCHĘ PRZEGIĘŁAM
ALE W KOŃCU MÓJ KOMENTARZ BYŁ TAKI ZABAWNY
ALE W KOŃCU MÓJ KOMENTARZ BYŁ TAKI ZABAWNY
Poważnie? No ja bym się tak tym
nie cieszyła. Czasem to całe naśmiewanie się i w sarkastyczny sposób
pokazywanie błędów nie jest takie zabawne. Bo wiecie, można trafić też na kogoś
ze słabszą psychiką czy coś, a wtedy nie jest tak całkiem wesoło.
ZAKŁADAM OCENIALNIĘ PRAC
KTOŚ W KOŃCU MUSI POKAZAĆ AŁTORECZKOM, GDZIE JEST ICH MIEJSCE
Widziałam coś w tym guście
około... dziesięciu razy? No, tak na oko. I na usta cisnęły mi się trzy
pytania:
Primo: czy to już hejt? No bo, hej - nie trzeba od razu wyzywać i mieszać z błotem zarówno autora (czy też: aŁtora), jak i opowiadania.
Secundo: jak czują się owe aŁtorki? Próbowałam postawić się na ich miejscu i... no cóż, znając życie, pewnie bym się podłamała.
Tertio: dlaczego wytykanie błędów musi się dziać w tak dziecinny sposób? Nie chciało mi się liczyć przekleństw w tych niektórych recenzjach, serio. Jeszcze rozumiem nutkę sarkazmu w niektórych miejscach, gdzie po prostu nie da się go nie wcisnąć, ale żeby cała notka napisana była w ten sposób? Argh.
Są też te dobre ocenialnie, które pokazują błędy, sugerują, jak można je zmienić, dają uwagi odnośnie tekstu itd. I to jest dobre. Gorzej, jeżeli w podsumowaniu napisze się Jest do dupy, rzuć pisanie, bo nas wszystkich tym pozabijasz.
NIBY JA TEŻ ROBIĘ
BŁĘDY W OCENIE TWOJEJ PRACY
ALE NO BEZ PRZESADY, ONE KAŻDEMU SIĘ ZDARZAJĄ
ALE NO BEZ PRZESADY, ONE KAŻDEMU SIĘ ZDARZAJĄ
Zeusie, widzisz i nie grzmisz.
Czy to już podpada pod hipokryzję? Jeszcze literówkę zrozumiem, ale no
błagam, ortografia? To tak jakby uczyć kogoś jeździć na rowerze, mówiąc Idioto,
jak jedziesz?! Patrz, tak to się robi! i jednoczenie się przewracając.
Nie róbcie tego. Serio. Nie bądźcie chamscy i nie wyzywajcie aŁtoreczek, a zwróćcie im uwagę, jeżeli już musicie mieć coś do powiedzenia w tej sprawie.
Aż dam tutaj mądry hasztag:
#aŁtoreczkateżczłowiek (kij z tym, że to nie Facebook).

Brak komentarzy :
Prześlij komentarz